f546519a9f72618bb5b13e65a09ad44a

Blog naukowo-techniczny

poniedziałek, 11 lipca 2011

Renault dąży do zerowej emisji CO2

Wieloletnie wysiłki pozwoliły Renault ponownie zająć pod koniec 2008 roku miejsce wśród trzech producentów mogących się poszczycić najniższą emisją CO2. 60% samochodów sprzedanychw Europie przez Grupę (Renault i Dacia) w 2008 roku stanowiły ekologiczne samochody emitujące poniżej 140 g CO2/km (w porównaniu do 48% w 2007 roku). 20% samochodów sprzedawanych obecnie przez Grupę w Europie, emituje poniżej 120 g CO2/km. Jednocześnie Renault kontynuuje realizację strategii zdecydowanego zmniejszenia emisji CO2 i prowadzi prace nad samochodem elektrycznym.

Renault prezentuje podzespoły mechaniczne przystosowane do nowych oczekiwań klientów.

Dzięki technologii określanej mianem downsizingu, przyjemności i osiągi mogą kojarzyć się z pojęciami takimi jak „ekonomia” i „ekologia”. Silnik TCe 100, dostępny w modelu Renault Twingo, Clio i Modus, a od niedawna także w silnik TCe 130 montowany w Nowym Renault Megane i Scenicu jest owocem doświadczenia Renault w dziedzinie silników z doładowaniem, które pozwala zaproponować klientom gamę oszczędnych, a jednocześnie dynamicznych i dostępnych dla wszystkich jednostek napędowych. how to take tengenix W politykę tę logicznie wpisuje się nowa gama silników wysokoprężnych dCi, już wcześniej cenionych za osiągi i umiarkowany apetyt na paliwo, która została jeszcze bardziej udoskonalona i dostosowana do standardów emisji zgodnych z normą Euro5.

Znak Renault eco² pozwala klientowi rozpoznać najbardziej przyjazne środowisku pojazdy w gamie. Renault eco² oznacza, że marka Renault wkracza w nowy etap działań mających na celu zredukowanie szkodliwego wpływu pojazdu na środowisko, przez cały długi cykl jego eksploatacji: począwszy od projektu i produkcji, a kończąc na etapie recyklingu. Zmniejszenie niekorzystnego oddziaływania samochodu na środowisko na każdym etapie jego życia – to zobowiązanie wpisane w program Renault eco².

Renault w dalszym ciągu realizuje także politykę wprowadzania przełomowych rozwiązań w zakresie redukcji emisji CO2, czego wyrazem są prace nad pojazdem o napędzie elektrycznym. Utworzenie w ramach Aliansu nowej struktury (Alliance Powertrain Planning Office, APPO), która zacznie działać z dniem 1 kwietnia 2009 roku, ma na celu wzmocnienie korzyści wynikających z Aliansu, w ramach prac nad termicznymi i elektrycznymi podzespołami.

Z.E. Concept (Zero Emission Concept) to samochód elektryczny „by Renault” - sprawny i prosty w użytkowaniu samochód o zerowej emisji. Opracowany na bazie Nowego Renault Kangoo be bop, Z.E. Concept został zaprojektowany jako samochód elektryczny w celu zmniejszenie zużycia energii do koniecznego minimum przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiedniego komfortu.

Ponieważ zużycie energii przez dodatkowe układy (oświetlenia, ogrzewania, klimatyzacji) ma kluczowe znaczenie dla zużycia paliwa, Z.E. Concept oznacza optymalizację gospodarowania energią, co przekłada się na zwiększenie zasięgu pojazdu. Z.E. Concept oferuje liczne funkcjonalności dostarczające potrzebnych informacji, które mogą być wykorzystywane w interaktywny sposób. Z.E. Concept jest wyposażony w silnik elektryczny o mocy 95 KM (70 kW), rozwijający moment obrotowy 226 Nm, a także w akumulatory litowo-jonowe.

Od stycznia 2008 roku, Alians Renault-Nissan zawarł umowy z szeregiem państw lub regionów (Izrael, Dania, Portugalia, prefektura Kanagawa w Japonii, stan Tennessee i Oregon w Stanach Zjednoczonych, Monako i inne), które umożliwią masową sprzedaż samochodów elektrycznych, począwszy od 2011 roku. Kontakty z innymi partnerami, takimi jak EDF we Francji lub Energie Ouest Suisse w Szwajcarii, pozwalają liczyć w przyszłości na współpracę, która pozwoli opracować rozwiązanie zapewniające mobilność w niedalekiej przyszłości (sieć punktów ładowania, miesięczny ryczałt kilometrowy na wzór abonamentu telefonicznego, itp.)

Renault pracuje także nad paletą rozwiązań, które umożliwią każdemu klientowi znalezienie pojazdu najlepiej dostosowanego do jego indywidualnych potrzeb. Począwszy od stycznia 2009 roku, Renault poszerza gamę oferowanych przez siebie pojazdów zasilanych biopaliwami. W przypadku modeli Modus, Nowego Renault Kangoo i Nowego Renault Megane oferta będzie dotyczyć bioetanolu, zaś w przypadku Nowej Laguny i Nowego Kangoo - biodiesla.

Wiele innych projektów świadczy o naszym zaangażowaniu w problematykę ochrony środowiska.

Wyrobienie u kierowcy prostych i skutecznych nawyków pozwala zredukować zużycie paliwa nawet o 20%. Renault zaproponuje swoim klientom szkolenie w zakresie eko-jazdy w różnych formach (dni otwarte eko-jazdy lub szkolenie na symulatorze – będą stopniowo udostępniane w sieci handlowej Renault w 2009 roku).

Read more...

środa, 25 maja 2011

Trzy nowoczesne jednostki napędowe dla Kia Picanto nowej generacji w Europie

Picanto nowej generacji pojawi się w Polsce w drugim kwartale tego roku a nabywców tego pojazdu ucieszy wyraźne obniżenie emisji CO2 − na równi z ograniczeniem zużycia paliwa. W porównaniu ze swym poprzednikiem nowe Kia Picanto poddane zostało istotnym zmianom konstrukcyjnym, a jego niezwykła stylizacja napawa poczuciem solidności i „dojrzałości”. Efektem wydłużenia karoserii i rozstawu osi jest wyższy komfort jazdy oraz zwiększona o 27% pojemność ładunkowa. Oferowany po raz pierwszy w dwóch wersjach nadwoziowych − pięcio- i trzydrzwiowej − samochód ten zyskał realną szansę konkurowania z najlepszymi konstrukcjami w globalnym, „miejskim” segmencie „A”. Światowa premiera nowego Picanto odbędzie się 1 marca podczas 81. genewskiego salonu samochodowego.


Wybór jednostek napędowych dla klientów  europejskich obejmie trzy nowe, ekonomiczne silniki serii Kappa, oferowane w zależności od zapotrzebowania poszczególnych rynków: dwa trzycylindrowe o pojemności 1 litra (benzynowy i ‘bi-fuel’ czyli alternatywnie zasilany gazem LPG lub benzyną) oraz czterocylindrowy, benzynowy o pojemności 1,2 litra. read more for a dependable seller that will give you the cheap cruises you're looking for quickly and easily. Silniki te współpracują z pięciostopniową przekładnią manualną lub czterostopniową automatyczną, która dostępna będzie w Europie tylko w zestawie z jednostką o pojemności 1,2 litra.

Ich moc maksymalna mieści się w przedziale 69-85 KM przy momencie obrotowym w zakresie 94-121 Nm. Znacznie obniżona emisja dwutlenku węgla dla seryjnych odmian modelowych nowego Picanto wynosi 95-105 g/km. Jednolitrowy silnik ‘bi-fuel’ ma moc 82 KM i moment 94 Nm, a dodatkowym czynnikiem ograniczającym koszty eksploatacji jest jego niskie zużycie paliwa, wahające się w granicach 4,2-5,9 l/100 km.

Stworzony i promowany przez Kia Motors system ISG dostępny będzie dla wszystkich odmian modelowych oferowanych na rynkach Europy. ISG pozwala obniżyć emisję CO2 do poziomu 90-100 g/km (i zużycie paliwa do 4,1-5,6 l/100 km), tak więc cała gama Picanto kwalifikuje się do stosowanych w niektórych krajach ulg podatkowych.
 
Picanto z pewnością będzie bardzo konkurencyjnym i groźnym graczem w popularnym segmencie „A”. Obok ekonomicznych jednostek napędowych wyróżniać się będzie intrygującą stylizacją karoserii, standardem wystroju wnętrza oraz wyposażeniem godnym samochodu wyższej klasy: światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED, siedem poduszek powietrznych i wiele innych. Tym samym Kia Picanto utrzyma tradycyjną już reputację prawdziwie atrakcyjnej wartości dla nabywcy za godziwą cenę.

Read more...

sobota, 17 lipca 2010

Astronomiczne odkrycie polskich gimnazjalistów

Mieszczące się na Harwardzie Minor Planet Center - gromadzące dla Międzynarodowej Unii Astronomicznej i NASA dane m.in. o asteroidach - potwierdziło właśnie odkrycie planetoidy przez uczniów gimnazjum w Sierpcu. Nowy obiekt to tzw. MBA, czyli "ciało pasa głównego" (ang. main belt asteroid). Gimnazjaliści odnaleźli asteroidę 18 czerwca, jednak na ostateczne potwierdzenie odkrycia musieli poczekać dwa tygodnie. O ich sukcesie poinformował dr Patrick Miller, pracownik Hardin-Simmons University w Teksasie i kierownik programu "International Astronomical Search Collaboration" (IASC). Nowo odkryte ciało otrzymało oznaczenie 2010 MN2.


Uczniowie Gimnazjum Miejskiego im. Mikołaja Kopernika w Sierpcu, pracujący pod opieką nauczyciela fizyki i astronomii Józefa Urbańskiego, w ostatnich dniach odnieśli także inny sukces. Zespołowi w składzie: Aleksandra Kopycińska, Michał Lewandowski, Hubert Przygucki, Krzysztof Urbański i Piotr Woźnicki udało się zdjąć z listy "killerów", czyli planetoid potencjalnie zagrażających Ziemi, asteroidę NEO 2010 MF1.

"Dzięki weryfikacji wykonanej przez uczniów mamy pewność, że ten obiekt nigdy nie uderzy w Ziemię" - tłumaczy dr hab. Lech Mankiewicz, dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN w Warszawie i jeden z polskich koordynatorów programu Hands-On Universe - Europe, w ramach którego szkoły biorą udział w kompaniach IASC.

To nie pierwsze osiągnięcia uczniów z Sierpca, gdzie obok gimnazjalistów małym ciałom Układu Słonecznego przyglądają się także uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. mjr Henryka Sucharskiego (m.in. potwierdzenia dwóch NEO - 2009SK i 2009UD19).

Sukcesy w kampaniach IASC ("NEO Confirmation Campaign" i "International Asteroid Search Campaign") mają także zespoły z innych polskich miejscowości - w ciągu kilku ostatnich lat udało się im odkryć kilkadziesiąt planetoid i potwierdzić orbity kolejnych kilkudziesięciu obiektów.

"Kiedy kończyła się poprzednia kampania, dr Miller zapytał, czy któryś z zespołów nie chciałby kontynuować prac także na początku wakacji. Zgodziliśmy się i teraz wiemy, że było warto" - powiedział Józef Urbański.

"Obawiam się tylko, że zaangażowanie uczniów i pana Urbańskiego - zwieńczone takimi sukcesami - może pozostać niezauważone w obliczu finału kampanii wyborczej. Szkoda, bo to wiedza bezcenna nie tylko dla naukowców, ale de facto dla nas wszystkich. Po cichu liczę jednak na ciszę wyborczą" - dodaje Mankiewicz.

Projekt IASC powstał dzięki współpracy instytucji ze Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskie: Hardin-Simmons University, Lawrence Hall of Science (University of California, Berkeley), Astronomical Research Institute, Global Hands-On Universe Association (Portugalia), Sierra Stars Observatory Network i Astrometrica (Austria).

Polskie szkoły uczestniczą w IASC dzięki programowi Hands-On Universe - Europe, w ramach którego udostępniane są nowoczesne narzędzia dydaktyczne wspomagające nauczanie przedmiotów ścisłych - np. program webkamerkowych obserwacji astronomicznych czy program wykorzystujący zdalnie sterowane teleskopy i radioteleskopy.

Read more...

poniedziałek, 12 lipca 2010

Prof. Kurzydłowski o szansach Polski w nanotechnologii

Perspektywy rozwoju nanotechnologii w Polsce są dobre. Luka technologiczna między nami, a krajami najbardziej zaawansowanymi w tej dziedzinie jest względnie mała. Mamy też wysoki poziom badań naukowych, a zainteresowanie przemysłu ich wynikami skłania do optymizmu - uważa prof. Krzysztof J. Kurzydłowski z Wydziału Inżynierii Materiałowej Politechniki Warszawskiej. Podczas niedawnego konwersatorium PW naukowiec mówił m.in. o tym, czym jest nanotechnologia oraz jakie konsekwencje i korzyści ze sobą niesie.

Zdaniem prof. Kurzydłowskiego, dziś na naszych oczach dokonuje się swoista "rewolucja" w obszarze techniki związanej z nanotechnologiami, porównywalna z tą, z która dotyczy tzw. technik wirtualnych. Liczba publikacji i patentów naukowych w nanotechologii z roku na rok jest coraz większa. Jak podkreślił naukowiec, nie jest to przejaw chwilowej nano-mody (choć i taka też występuje, bo tematy badawcze są "zaraźliwe"), ale stała tendencja.
Nanotechnologia to wytwarzanie materiałów o budowie kontrolowanej w skali nanometrycznej, o wymiarach rzędu miliardowych części metra (dla przykładu: w jednym nanometrze mieści się 10 atomów). To nano-cząstki, nano-włókna, nano-ziarna, nano-warstwy, nano-ageregaty, nano-kompozyty. Ich wymiary są porównywalne z wymiarami struktur biologicznych - na przykład żywych komórek. Uzyskiwane dziś przykładowo w laboratoriach nanorurki węglowe mają średnice rzędu 500 nanometrów, czyli tyle samo co średnice nici pajęczych - tłumaczył prelegent.

Zauważył przy tym, że zejście do tak niewielkich wymiarów niesie ze sobą różne skutki.

Jedną z konsekwencji jest konieczność uwzględniania praw rządzących nanoświatem. Cząstki nanomateriałów są tak blisko siebie, że zaczynają nawzajem na siebie oddziaływać. Istotnego znaczenia nabierają więc na przykład procesy dziejące się na granicach ziaren oraz w obszarach je rozdzielających - tłumaczył prof. Kurzydłowski. Jak dodał, w nanomateriałach dochodzi też m.in. do zmian rozkładu spinów magnetycznych, objętości właściwej (w tej samej objętości da się upakować np. milion razy więcej nano-cząstek), wytrzymałości, segregacji zanieczyszczeń i dodatków stopowych.

Według naukowca, niektóre z tych procesów umiemy już wykorzystywać w praktyce, na przykład w produkcji form odlewniczych (zastosowanie nano-proszków eliminuje wady odlewów), wytwarzaniu trwalszych łopatek turbin silników lotniczych poddawanych olbrzymim temperaturom i obciążeniom mechanicznym, sensorów, materiałów przewodzących, kompozytów i żywic epoksydowych. Nad innymi materiałami badania trwają.

W Polsce zaawansowane prace w tej dziedzinie są prowadzone w kilku ośrodkach naukowych, m.in. w kierowanym przez prof. Kurzydłowskiego Zakładzie Projektowania Materiałów na Wydziale Inżynierii Materiałowej PW. Benefit from fantastic savings on bulk sms , just by taking a look at http://kapsystem.com W badaniach nad nowymi metodami uzyskiwania nanomateriałów wydział współpracuje m.in. z Instytutem Wysokich Ciśnień PAN.

Prof. Kurzydłowski przypomniał, że 14 września tego roku Politechnika Warszawska będzie organizatorem pierwszego w Polsce, szerokiego forum ludzi nauki i biznesu poświęconego nanotechnologii. Jego celem będzie m.in. pokazanie nano-produktów oraz wskazanie jakie korzyści przynosi nanotechnologia w różnych dziedzinach życia.

Read more...

czwartek, 17 czerwca 2010

Tomasz Rubanowicz pracuje nad dokładniejszymi prognozami mocy wytwórczej farmy wiatrowej

Nad metodą obliczeniową i narzędziem programowym, które pozwoli przewidzieć moc wytwórczą farmy wiatrowej, pracuje Tomasz Rubanowicz z Wydziału Elektrotechniki i Automatyki Politechniki Gdańskiej. Jego aplikacja może uchronić właścicieli farm wiatrowych przed płaceniem kar umownych wynikających z błędnych założeń. Dokładne prognozy ułatwią operatorom sterowanie siecią elektroenergetyczną i optymalne wykorzystanie zasobów.

Moc farmy wiatrowej zależy w dużej mierze od prędkości wiatru. Błędy prognozy łączą w sobie błąd oszacowania mocy i błąd prognozy pogody. Prognozowanie prędkości wiatru jest bardzo istotne, a osiągnięcie założonego błędu prognozy może poprawić sterowanie rozpływami mocy w sieci.
"Dzięki współpracy z inwestorami będę mógł udoskonalać opracowaną metodę oraz zbudować aplikację, która w przyszłości może być udostępniona każdemu potencjalnemu właścicielowi małej, jak i dużej farmy wiatrowej" - zapowiada w rozmowie z PAP Tomasz Rubanowicz.

Jak tłumaczy, dostępne obecnie aplikacje są drogie i właścicieli małych farm wiatrowych nie stać na ich zakup. Ponadto są one niedokładne i błędy w prognozach sięgają 15-20 proc. Mała dokładność prognoz mocy może mieć dla przedsiębiorstwa negatywne skutki ekonomiczne, wynikające z dodatkowych opłat.

Badacz zamierza zwiększyć dokładność prognoz 24-godzinnych przy zastosowaniu sztucznych sieci neuronowych. Szuka też odpowiedzi na pytanie, czy możliwa jest prognoza z błędem 10 proc. na podstawie standardowej prognozy pogody.

Znane narzędzia wspomagające prognozowanie oparte są na prostym modelu analitycznym. Uwzględnia on tylko charakterystyki turbin, prędkość wiatru, ciśnienie i temperaturę powietrza, co nie zapewnia wymaganej dokładności. Nieco więcej czynników obejmują modele rekurencyjne.

"Zadanie staje się szczególnie trudne, gdy chcemy oprzeć estymację mocy na prognozie pogody dla pewnego obszaru, a nie konkretnej lokalizacji" - stwierdza Rubanowicz.

Jego zdaniem, w modelu prognozy należy uwzględnić nie tylko profil wiatru, kierunek wiatru, przesłonięcie, ale także dynamikę zmian kierunku wiatru. Tak złożony model wymaga zastosowania dynamicznej sieci neuronowej o odpowiedniej strukturze.

Naukowiec, pod kierunkiem prof. nadzw. PG dr hab. inż. Elżbiety Bogaleckiej, prowadzi badania związane z oceną wiarygodności danych produkcyjnych i meteorologicznych, wyborem struktury modelu prognozy; oceną znanych modeli analitycznych, określeniem struktury modelu neuronowego, symulacją i eksperymentem.

Jego celem jest wdrożenie metody obliczeniowej. Opracowane narzędzie będzie użyteczne dla podmiotów odpowiedzialnych za bilansowanie mocy w sieci elektroenergetycznej i dla właścicieli farm wiatrowych.

"Wykorzystanie zbudowanego narzędzia nie ma ograniczeń regionalnych, dotyczy każdej farmy wiatrowej, inna jest tylko próbka ucząca, czyli końcowe parametry sieci" - zapewnia Tomasz Rubanowicz.

Zaznacza, że jego zadanie jest aktualne naukowo, o czym świadczą liczne publikacje międzynarodowe oraz fakt, że temat ten jest często poruszany przez naukowców i inwestorów na konferencjach branżowych.

Read more...

czwartek, 10 czerwca 2010

Brokerzy technologii zwierają szyki

Powstanie nowego międzynarodowego aliansu na rzecz profesjonalizacji transferu technologii pod nazwą The Aliance for Technology Transfer Proffesionals (ATTP) zostało ogłoszone 27. maja podczas dziesiątej dorocznej konferencji Stowarzyszenia Europejskich Specjalistów Transferu Nauki i Technologii (ASTP) w Paryżu. Polskę reprezentowało stowarzyszenie IP Management.

Jak poinformowała dr Elżbieta Naumowicz z IP Management, celem ATTP jest wspieranie rozwoju branży transferu technologii i jej profesjonalizacja na globalnym rynku. O aliansie związanym z komercjalizacją nauki będzie mowa podczas VII Sesji IP Workshop – bezpłatnych warsztatów organizowanych 11 i 12 czerwca na Politechnice Warszawskiej w ramach PO IG "Centrum Kompetencji Zarządzania Własnością Intelektualną IP Hub”. Gościem sesji będzie Claar-els van Delft, dyrektor generalny ASTP i ATTP.

„Transfer innowacji i wiedzy pozyskanej z badań finansowanych z pieniędzy publicznych jest obecnie ważniejszy niż kiedykolwiek wcześniej – powiedziała Karen Laigaard, prezes ASTP. - Inwestowanie firm we wdrażanie i rozwój innowacji wzmacnia ich konkurencyjność w zglobalizowanym świecie i pozwala łatwiej wprowadzać zmiany i adaptować się do tych zmian. Zatem komercjalizacja badań i transfer wyników badań do przemysłu ożywi rozwój produktów i procesów przyczyniających się do wzrostu ekonomicznego.”

Prezes AUTM, Ashley Stevens, podkreśla, że „poprzez promocję dzielenia się wiedzą w światowej społeczności związanej z transferem technologii, ATTP przyczyni się do pogłębienia profesjonalizacji i promocji transferu technologii i wiedzy pomiędzy nauką a przemysłem w wymiarze globalnym”.

Transfer nowych odkryć i nowej wiedzy z badań laboratoryjnych na rynek komercyjny jest powszechnie uznany za fakt o ogromnym znaczeniu dla światowej ekonomii. Profesjonaliści pracujący nad ułatwieniem tego transferu są tak różni, jak kultury, które reprezentują. Jednakże, by byli efektywni, muszą wykazać się konkretną wiedzą branżową. Z tych powodów grupa wiodących organizacji zajmujących się transferem technologii ukonstytuowała ATTP, wśród nich: europejskie ASTP, amerykańskie AUTM, tajwańskie ATMT, australijskie KCA oraz brytyjskie PraxisUnico.

ATTP zostało ustanowione celem przyciągnięcia i promocji zdolnych jednostek oraz zapewnienia im profesjonalnego szkolenia, w przekonaniu, że zdobyte umiejętności pomogą im wejść do grona Zarejestrowanych Specjalistów ds. Transferu Technologii (RTTP od angielskiego Registered Technology Transfer Professional). Dotąd każda organizacja miała swoje własne kryteria akredytacyjne, natomiast ATTP ustanowi międzynarodowe standardy. W momencie utworzenia ATTP łączy ponad 5000 specjalistów ds. transferu technologii z 67 krajów.

„Profesjonaliści w zakresie międzynarodowego zarządzania własnością intelektualną muszą zmierzyć się zarówno z podażą wynalazków i ich komercjalizacją, jak i popytem gospodarki na innowacje” – podkreśla Bogusław Węgliński, prezes IP Management Polska.

Read more...

niedziela, 6 czerwca 2010

Z 7 na 8 czerwca dojdzie do bardzo bliskiego spotkania na niebie Jowisza i Urana - informuje dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie. Uran to jedna z najbardziej niedocenianych planet. Choć jest widoczna gołym okiem, mało kto ze zwykłych ludzi widział ją na własne oczy. Jest to efekt jej niewielkiej jasności, iphone 6 hoesje bo nawet w maksimum swojego blasku planeta ta świeci niewiele jaśniej od najsłabszych gwiazd widocznych gołym okiem. Chcąc więc dojrzeć Urana musimy mieć dobry wzrok, dobre warunki do obserwacji i przede wszystkim wiedzieć gdzie go szukać.

Teraz nadarza się okazja do odnalezienia Urana, bo świetnym drogowskazem do niego będzie jasny Jowisz. 8 czerwca, o godzinie 11 naszego czasu obie planety, na niebie, będzie dzieliła odległość tylko 0.4 stopnia - jest to dystans mniejszy niż tarcza Księżyca.
 
Na obserwacje najlepiej wyjść około godziny 2:00-2:30 naszego czasu w nocy z 7 na 8 czerwca. Patrząc w kierunku południowo - wschodnim, około 10 stopni nad horyzontem zobaczymy jasny obiekt - to Jowisz. Z jego odnalezieniem nie powinno być żadnych problemów.

Około pół stopnia w kierunku wschodnim od Jowisza powinniśmy zobaczyć Urana. Always prepare before you make a choice. There is so much info about printsteals at http://printsteals.com Obserwacje wcale nie będą łatwe, bo będzie w nich przeszkadzać niska wysokość planety nad horyzontem i łuna wschodzącego Słońca. Dlatego najlepiej zaopatrzyć się w lornetkę. Dysponując takim instrumentem nie powinniśmy mieć żadnych problemów z dojrzeniem siódmej planety od Słońca.

Read more...

wtorek, 18 maja 2010

Lekarze: u połowy diabetyków cukrzyca typu 2 wykrywana zbyt późno

Cukrzyca typu 2 u połowy diabetyków jest wykrywana dopiero, gdy pojawią się jej niebezpieczne powikłania, jak zawały i udary mózgu. Tymczasem, wczesne wykrycie choroby i ścisła kontrola poziomu glukozy od początku leczenia pozwalają prowadzić normalne życie - uważają diabetolodzy.

W środę zainaugurowano 5. edycję akcji profilaktyczno-edukacyjnej, która w tym roku przebiega pod hasłem "Celuj w zdrowie, uderz w C". W jej ramach organizatorzy zaplanowali bezpłatne badania profilaktyczne w kierunku wykrywania cukrzycy w czterech miastach Polski: Warszawie (odbywały się 12 maja), Wiśle (15 maja), Krakowie (18 maja) i Białymstoku (20 maja). Diabetycy będą też mogli wykonać pomiar hemoglobiny glikowanej (HbA1c), która pozwala ocenić efekty leczenia.
Jak przypomniał obecny na spotkaniu prof. Waldemar Karnafel z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w 2006 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała cukrzycę za niezakaźną epidemię XXI wieku. Obecnie na świecie żyje 285 mln osób z tym schorzeniem, a w 2030 r. liczba ta może wzrosnąć do 435 mln.

Za tak dramatyczny wzrost zachorowań na cukrzycę odpowiada, według prof. Karnafla, zmiana stylu życia ludzi na siedzący oraz znaczny wzrost kaloryczności naszej diety. 90 proc. przypadków tej choroby stanowi bowiem cukrzyca typu 2, silnie związana z otyłością i brakiem ruchu. W przeciwieństwie do cukrzycy typu 1, która jest chorobą autoagresywną dotyczącą przede wszystkim dzieci i młodzieży, cukrzyca typu 2 jest skutkiem tego, że organizm traci zdolność prawidłowego wykorzystywania insuliny, tj. hormonu regulującego poziom glukozy we krwi. Typowe dla cukrzycy wysokie stężenie tego cukru jest groźne dla życia, gdyż uszkadza wiele tkanek i narządów.

W Polsce liczbę cukrzyków szacuje się na 2,6 mln, ale połowa z nich nie wie, że jest chora. "Problem w tym, że cukrzyca nie boli, może rozwijać się przez wiele lat - średnio przez osiem - nie dając żadnych objawów" - tłumaczył diabetolog. W końcu ujawnia się w postaci groźnych powikłań - udaru mózgu, zawału serca, uszkodzenia siatkówki, nerek, nerwów obwodowych (główna przyczyna amputacji kończyn w cukrzycy).

Wśród objawów, które mogą nas skłonić do podejrzewania u pacjenta cukrzycy typu 2 prof. Karnafel wymienił częstą senność, zmęczenie, trudno gojące się zmiany ropne na narządach płciowych, zwiększone pragnienie, nieco częstsze oddawanie moczu. Mogą się one nasilać w trakcie infekcji.

Według prof. Jacka Sieradzkiego z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego diagnozowanie cukrzycy jest bardzo proste i tanie - zmierzenie poziomu glukozy we krwi (w laboratorium, a nie w domu przy pomocy glukometru) kosztuje najwyżej kilka złotych, więc nie obciąża budżetu lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.

"W Polsce pacjenci nie mają, niestety, możliwości bezpośredniego zgłaszania się do diabetologa. Jednak lekarze podstawowej opieki zdrowotnej powinni mieć wystarczającą wiedzę na temat cukrzycy, by móc ją diagnozować i leczyć. Dopiero w ciężkich przypadkach diabetycy powinni być kierowani do specjalisty" - uznał prof. Sieradzki. Jak przypomniał, Polskie Towarzystwo Diabetologiczne co roku nowelizuje wytyczne dla lekarzy odnośnie rozpoznawania i leczenia tej choroby.

Zdaniem specjalisty, bardzo trudno byłoby prowadzić badania przesiewowe w kierunku cukrzycy w całej polskiej populacji, dlatego diabetolodzy wytypowali grupy ryzyka, u których powinno się regularnie sprawdzać poziom glukozy we krwi. Osoby po 45. roku życia - kiedy to gwałtownie wzrasta częstość występowania cukrzycy - powinny to robić raz na 3 lata, jeśli są zdrowe. W przypadku osób, które są otyłe, cierpią na schorzenia układu sercowo-naczyniowego, prowadzą siedzący tryb życia, mają krewnego I stopnia z cukrzycą, kiedyś miały już zaburzenia w poziomie glukozy oraz kobiet, które urodziły dziecko ważące powyżej 4 kg zaleca się sprawdzanie poziomu glukozy raz w roku.

"Pacjenci muszą pamiętać, że cukrzyca wcześniej wykryta i od początku dobrze kontrolowana pozwala zapobiec powikłaniom i prowadzić aktywne życie" - zaznaczył prof. Sieradzki. Jego zdaniem, dowodem na to mogą być np. himalaiści, taternicy, a nawet olimpijczycy cierpiący na cukrzycę.

Prof. Karnafel przypomniał, że dobre leczenie tej choroby składa się z czterech równoważnych elementów, tj. z edukacji pacjenta, odpowiedniej diety, aktywności fizycznej oraz leków i insuliny.

"Edukacja chorego jest warunkiem dobrej kontroli cukrzycy. Pacjent z cukrzycą powinien wiedzieć o swojej chorobie więcej niż prowadzący go lekarz" - ocenił prof. Sieradzki. Tymczasem, edukacja diabetologiczna nie jest w Polsce dobrze realizowana - w procedurach Narodowego Funduszu Zdrowia nie ma pieniędzy na ten cel - zaznaczył.

Według prof. Karnafla, chorym na cukrzycę trzeba ciągle przypominać o roli diety i aktywności fizycznej w terapii ich schorzenia. To download game killer apk free, and all android free apks go here Game Killer APK Badania wskazują, że na pewnym etapie rozwoju cukrzycy, zmiana stylu życia na bardziej aktywny oraz zmniejszenie kaloryczności diety mogą spowodować cofnięcie się choroby. Jak przypomniał prof. diabetolog w 2009 r. na świecie przeprowadzono 380 tys. operacji zmniejszania żołądka, które prowadząc do spadku masy ciała spowodowały u wielu z operowanych pacjentów ustąpienie stanu przedcukrzycowego, jak również cukrzycy typu 2.

Według diabetologów, w Polsce z powodu braku refundacji nie wszystkie metody leczenia cukrzycy są dostępne dla pacjentów. Nierefundowane są np. długodziałające analogi insulin oraz leki zaliczane do analogów inkretyn, bądź hamujące rozkład inkretyn.

Read more...